Terapia kwasem alfa-liponowym i naltreksonem cz2

Terapia kwasem alfa-liponowym cz2 – … gdy dobrze poznałem to zagadnienie, udałem się do lekarza mojej żony pracującego na prestiżowym uniwersytecie i przedstawiłem mu metodę indyjskiego lekarza.

Spojrzał na mnie i powiedział: „Pan jest mikrobiologiem, prawda? Ja nie mówię, jak ma pan pracować w swojej dziedzinie, czy nie? Proszę mnie nie po uczać, jak mam praktykować ginekologię”.

Jeśli nie czytałeś części 1 to możesz przeczytać tutaj

„Oto ten artykuł. Proszę go przeczytać” – powiedziałem, wręczając mu wydruk.

„Jestem szefem tego wydziału. Wiem, co robię. Proszę sprawić, eby ona znów zaszła w ciążę” – odpowiedział lekarz.

W tej sytuacji zacząłem we wszystkich stanach szukać lekarza, który studiowałby razem z doktorem Shirodkarem, i znalazłem Martina Clymana z Nowego Jorku. Gdy Ann ponownie zaszła w ciążę, udaliśmy się do jego gabinetu.

Lekarz ten powiedział: „Założę tu takie małe wiązanie, prosty, mały okrężny szew”.

Doktor Clyman zrobił to, co powiedział, i Ann urodziła zdrowe, normalne dziecko. A po pięciu latach jeszcze jedno.

Terapia kwasem alfa-liponowym i naltreksonem

To doświadczenie z lekarzami sprawiło, że zacząłem tracić wiarę w ludzi reprezentujących profesję medyczną.

W rzeczywistości nie chciałem być lekarzem, ale pomyślałem, że dodanie tytułu lekarza do mojego doktoratu może być użytecznym rozwiązaniem. Pomoże mi to na uniwersytecie, będę miał dzięki temu większe przebicie.

A ponadto mógłbym służyć jako ombudsman członkom mojej rodziny w świecie medycyny, gdy będą musieli mieć do czynienia z lekarzami. Z tego powodu uzyskałem tytuł lekarza, ale nigdy nie myślałem, że w przyszłości nie będę pracował jako profesor mikrobiologii.

Zatem poszedłem do szkoły medycznej. Pracując ju jako lekarz rezydent na oddziale internistycznym w szpitalu klinicznym w Cleveland w stanie Ohio miałem bardzo nieprzyjemne doświadczenie, które sprawiło, i podjąłem decyzję, by pozostać przy medycynie i nie wracać już do nauczania.

Byłem przekonany, że bardzo dobrze wywiązywałem się ze swoich obowiązków jako lekarz rezydent, ale pewnego dnia szef oddziału podszedł do mnie i powiedział: „Jestem z pana bardzo niezadowolony”.

Zapytałem dlaczego. Myślałem, że się ze mnie nabija.

„Nie ma pan żadnych zgonów w przebiegu swojej pracy na tym oddziale. Inni byli już świadkami kilku zgonów swoich pacjentów, a pan – ani jednego” – stwierdził.

Odpowiedziałem mu, że naprawdę staram się utrzymywać pacjentów przy życiu.

„Nie powinno tak być. Dam panu dwie osoby, które na pewno umrą” – powiedział i dodał: „Mają galopującą chorobę wątroby, są naprawdę w złym stanie.

Zjadły trujące grzyby i specjalista ds. chorób wątroby powiedział, że nie można dostać dla nich narządów do przeszczepu i nie ma niczego, co mogłoby je uratować.

Proszę iść na górę i obserwować, jak umierają, robić notatki, a potem przedstawić je na naszym konsylium lekarskim”. Na koniec zaś dodał, że powierza mi za nie odpowiedzialność.

Za Purana ksią ki Julii Schopick Honest Medicine (Nieznana medycyna).
Zespół takpolska.pl

Dodaj komentarz